14.09.2013

15. Woski Yankee Candle

Witajcie ;)

W końcu przyszły do mnie moje cudeńka ze strony pracowniasnow.pl. Spodziewałam się szybkiej dostawy jak to obiecują na stronie - 1 dzień. Niestety zamiast otrzymać paczkę w środę, doszła ona do mnie dopiero wczoraj po godzinie 20. Parę zapachów okazało się nie trafionych i chyba spodziewałam się efektu 'wow' gdy je powącham ale niestety pewne zapachy wcale nie kojarzą mi się z przypisaną do nich nazwą. Każdy wosk kosztował 6 zł, przesyłka okazała się darmowa ponieważ zrobiłam zakupy za więcej niż 95 zł. Kupiłam także kominek ale pojawi się on w zbiorczych zakupach.Przepraszam także za jakość zdjęć, pogoda nie sprzyja, słońca od wczoraj nie widać a bardzo chciałam dodać już tą notkę .

Pierwsze pięć zapachów, z których najmniej odpowiada mi Fruit Fusion gdyż kojarzy mi się z tanim chińskim zapachem, nie przekreślam go jednak bo podczas palenia może okazać się całkiem inny. Moim ulubieńcem spośród tej piątki okazał się Garden Hideaway, pachnie trochę jak pokrzywy, bzy, dzikie rośliny - po prostu ukryty ogród. Reszta na razie wydaje mi się przeciętna, z czasem jak zapoznam się z każdym zapachem na blogu na pewno będą pojawiały się pojedyncze recenzje.

Clean Cotton to najlepszy wosk jaki kupiłam, pachnie dokładnie tak jak świeże, czyste pranie. Zakochałam się i już go uwielbiam ! Fluffy Towels to zapach dosyć podobny, troszkę cięższy z nutą  perfum. 

Z tymi woskami poszalałam ;) Specjalnie kupiłam każdego po dwa, ponieważ miały iść na prezent. Niestety zamówiłam też woski, które strasznie mnie drażnią i to z nimi się pożegnam a te prawdopodobnie zostaną u mnie.
Soft Blanket jak dla mnie bardzo podobny jest do Fluffy Towels, tutaj jednak przeważa mocny, odrobinę duszący zapach perfum a delikatność, miękkiego kocyka jest mało wyczuwalna.
November Rain i Midsummers Night to zapachy podobne do siebie, bardzo męskie. 

A tutaj moje dwie porażki. Oba zapachy mają w sobie nuty cynamonu, w Home Sweet Home dodatkowo wyczuwalna jest woń grzańca i goździków. Myślałam, że się polubimy ale są to tak duszące i ciężkie zapachy, które strasznie mnie drażnią. Oba woski są do siebie bardzo podobne i mam wrażenie, że zapach Vanilla Chai jest troszkę delikatniejszy. Ciekawa jestem czy macie te dwa zapachy. Jeżeli tak, to co o nich myślicie?

Kupiłam także wosk Beach Wood niestety już go palę (nie w całości) i zapomniałam go sfotografować. Jestem zaskoczona intensywnością zapachu i bardzo przyjemną męską, słodką wonią.


Przepraszam za dosyć chaotyczny post ale jestem bardzo słaba w opisywaniu zapachów przez co troszkę się w tym pogubiłam. Proszę was o to abyście pisały czy miałyście te zapachy i czy macie o nich podobne zdanie. 

Buziaki ;*

8 komentarzy :

  1. Mam kilka z tych zapachów (Clean Cotton, Fluffy Towels, November Rain, Lake Sunset). Wczoraj paliłam Lake Sunset, zapach bardzo ładny, ale strasznie mocny - palę go kilkanaście minut i gaszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. dużo słyszałam o tych woskach i w końcu muszę się skusić i wypróbować u siebie :))

    OdpowiedzUsuń
  3. mmm marzą mi się te woski!!:D

    OdpowiedzUsuń
  4. Kilka z nich mam na swojej liście :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Soft Blanket to mój ulubieniec. Z kwiatowych zapachów polecam jaśminową.
    Zapraszam do mnie:
    www.wingsofenvy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. miałam midsummers night i szalenie podobał mi się właśnie ten męski zapach :)

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja wręcz przeciwnie uważam, że Vanilla Chai jest jednym z najlepszych, jakie mam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. sporo ich, ja właśnie zamówiłam moje pierwsze woski YC :)

    OdpowiedzUsuń

DZIĘKUJĘ ślicznie za każdy komentarz, wiele to dla mnie znaczy :*